Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mysza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mysza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 listopada 2009

BIAŁA MYSZA



Normalnie mam już tego dość. Kolejna genialna skrytka spalona! A wydawała się doskonała. Dwa miesiące obserwacji, potem opracowanie planu jak dostać się do szafy niezauważoną... przy Zbóju to takie proste nie jest. I oczywiście dwa dni temu Pan postanowił założyć swoje buty.
Nie nosił ich od ostatniej zimy. Normalnie nie wiem czemu postanowił je założyć, bo zawsze zakłada je jak jest śnieg. A ja prowadzę codzienne obserwacje, czy ten skubaniec już pada i musze ewakuować moją mysze czy jeszcze nie. No i śniegu nie ma, a Pan wyjął buty.
Oczywiście znalazł mysze! I oczywiście zrobił wielkie halo z tego powodu. Zbój jak to usłyszał zaraz poleciał do Pani, że to niby jego mysza i pani OCZYWIŚCIE uwierzyła. Z nią tak zawsze. Jakoś nigdy jej do głowy nie przychodzi, że jakaś mysza może być moja.
Na szczęście udało mi się ją odzyskać, a jak Zbój poszedł na kolację schowałam ją w nowej super tajnej skrytce. Mam nadzieję ze tym razem będzie bezpieczna.

piątek, 17 lipca 2009

NOWA MYSZA


Moje wielotygodniowe manifestacje , ze potrzebuję nowej myszy nareszcie dały efekt. Oboje z Roksiakiem dostaliśmy po nowej myszy. Ale tym razem pani okazała się przebiegła i każde z nas dostało inną mysz. Nie da rady wmówić pani, ze to Roksiak swoją zepsuł, a ta jest moja. Szkoda.
Wstępne testy wykazały, ze moja mysza do niczego się nie nadaje. co prawda ma dzwonek, ale dzwonek to nie wszystko. Wady nowej myszy:
* nie ma właściwego, czerwonego nosa
* nie da się jej oskórować bo jest ze sznurka
* dzwonek za mało dzwoni
Dlatego schowałem ją głęboko pod kanapą i zaopiekowałem się myszą Roksiaka, która ma czerwony nos i futro, które można ściągnąć pazurami.
Poza tym Pan ostatnio robił porządki i odnalazł wszystkie moje myszy. Nawet te w tak tajnych skrytkach, że sam zapomniałem gdzie są.
Mam teraz tyle myszy, ze mogłem je rozmiescić w całym mieszkaniu, w taki sposób, że gdziekolwiek bym był, mogę się którąś pobawić.
Boje się tylko że szkolenie takiej ilości myszy może mnie wykończyć.

niedziela, 10 maja 2009

KWESTIA MYSZY


Pytanie, która mysza należy do mnie, jest pytaniem odwiecznym.

A wszystko to wina Zbója. Zabiera moją myszę, morduję, a potem ja nie mam myszy, a on ma.
Dlatego postanowiłam, że mysza będzie zawsze ze mną. Tak na wszelki wypadek.Skrytka za odkurzaczem w szafie jest spalona. Widziałam ostatnio, jak Zbój tam szukał.
Jak tak dalej pójdzie nie będę miała żadnej.
*skrytka pod lodówką - spalona
* skrytka w koszu - spalona
* skrytka pod szafką - spalona
*skrytka za odkurzaczem - zagrożona...
Najbezpieczniej będzie myszy tuż przy mnie.

NOWA MYSZA


W poniedziałek dostałam w paczce nową myszę od siostry mojej Pani. Jest bardzo duża i ma kolorowe pióra w ogonie. Jak tylko dostałam ja w swój pysk od razu poszłam schować w tajną skrytkę. Inaczej Zbój by mi ją zabrał.
Dopiero jak Zbój przeprowadził te swoje durne testy mogłam się spokojnie pobawić moją myszą. Teraz łatwo ja rozpoznać, bo mysza Zbója nie ma już piór, a moja dalej jest ładna.

PIERZASTE MYSZY






Są takie chwile w życiu kota, gdy chce się żyć. ja mam takie jak przychodzi listonosz. Zawsze ma coś fajnego. A to wełnę, a to paczkę dla mnie z jedzonkiem, a kilka dni temu przyniósł paczkę od Pani Tyberiusza. A tam... dwie pierzaste myszy. Jedna dla mnie jedna dla Roksiaka. Roksiak swoją od razu zabrał i schował - ale wiem gdzie - w praniu. No ale to Roksiak - prawie taki sam dzikus jak Miśka. Ja ze swoją musiałem się poznać, sprawdzić czy to taka normalna mysza jak inne czy stanie się moją najlepszą myszą i zastąpi tą, która zginęła na balkonie. Myszowe testy są dość żmudne i długie, ale co począć. Zacząłem badania.
Mysz z którą mógłbym się związać uczuciowo musi mieć wytrzymały ogon dobrze znosić noszenie i odporność na upadki z dużych wysokości
wszystkie przeszła pozytywnie. Dlatego po tym jak wyrwałem jej wszystkie pióra z ogona [ czerwony nos miała od początku, więc ten problem odpadł] stała się moim najlepszym przyjacielem. Od tej pory ja i mysza jesteśmy nierozłączni.

komentarze (0) | dodaj komentarz

ROZWAŻANIA O POLOWANIU


Walka z myszą nie jest taka prosta jak się komuś wydaje. Ze skalpem też. Ze skalpem to chyba nawet trudniej jest. Dlatego prawdziwy łowca musi ćwiczyć.
I to różne rzeczy musi ćwiczyć.
1. Chwyty
2. Gryzienie
3. Pazury... z tym najgorzej, bo co je naostrzę, to Pani zaraz mi je obcina, bo niby są za długie.
No jak ja mam być zwycięskim wojownikiem z pazurami ogryzkami jakie mi Pani zostawia?
Ani nic nie chwycisz, ani nie przytrzymasz... że o zastraszeniu takiej myszy na przykład, to już nie wspomnę.
A teraz, odkąd wbiłem pazur w oko Roksiaka, to już zupełnie histeria z tymi pazurami.
W ogóle niech mi je całkowicie zeszlifuje...
A Roksiak nie ma do mnie żalu, no prawie wcale nie ma do mnie żalu, za to... nie miałby wcale gdyby nie ta maść. Myślę, ze jak dorosnę tak zupełnie to mógłbym zostać instruktorem od polowań.
pokazywałbym jak się ćwiczy na suszarce chwyty, które potem można wykorzystać w walce z myszą... albo kimś innym.Oczywiście do takich ćwiczeń niezbędne jest wcześniejsze przygotowanie pazurów.Technik jest wiele. Można szlifować je na drzewkowym drapaku... a można na specjalnej myszy do ćwiczeń pazurów. Ja taką mam i często na niej ćwiczę. dlatego jestem takim dobrym łowcą.

sobota, 9 maja 2009

AFRYKAŃSKA MYSZA



Świat nabiera zupełnie nowych barw gdy ma się nieograniczony dostęp do afrykańskich myszy. A ja podczas całego pobytu nad morzem miałam właśnie taki dostęp. Wszystkie stały sobie spokojnie w wazonie i czekał... na mnie. mogłam wybierać do woli.
A kiedy już wybrałam... zmieniałam się w polownika. Prawdziwego Tygrysa z Pomorza.

ŚMIERĆ MYSZY I ZBÓJOWA ŻAŁOBA


Dziś Zbój zabił myszę. Mówiłam mu, że jest niewinna, że to ja zachęciłam ją do zabawy w przedpokoju, ale był nieugięty. Powiedział, że zdradę karze się śmiercią. TO BYŁA JEGO UKOCHANA MYSZA!
Wyrzucił ją z balkonu.
Oczywiście potem resztę dnia i wieczoru marudził, że nie ma myszy. A kto mu kazał ją wyrzucać?Jeśli Państwo nie kupią Zbójowi nowej myszy przysięgam, że wyskoczę oknem zaraz za nią. No bo ile można słuchać: MOJA BIEDNA MYSZO, TAK CIĘ KOCHAŁEM... pytam się ile?!
***
Śmierć myszy ma swoje plusy. Zbój leży na podłodze ostentacyjnie się nudząc, więc ja mogę korzystać ze wszystkich miejsc, które do tej pory były okupowane przez Zbója. Życie nabiera kolorów gdy masz dla siebie i drzewko, i kanapę i fotel i łóżko Państwa. Tak... życie jest o wiele piękniejsze!Naprawdę zrobiło mi się żal Zbója. Chyba kochał tą mysze całym swoim Zbójowym sercem. Kiedy o 22:00 nadal leżał na podłodze i nie dawał oznak jakiegokolwiek Zbójowego szaleństwa postanowiłam, że się z nim trochę pobawię.
Na początku nie chciał, ale potem się okazało, że nie ma to jak berek. Zawsze poprawia humor. Co prawda Panu cierpliwość skończyła się około drugiej [ mięczak], ale i tak nie bardzo mógł nas złapać. Tyle tylko, że ograniczył nam pole do biegania,bo zamknął drzwi od sypialni.
Gorzej będzie jak Pani wstanie, bo trochę nam się na poprzewracało rzeczy - głównie roślin Pani- i ta nowa firanka już wygląda trochę gorzej [ mówiłam Zbójowi, że jest za ciężki by się na niej pobujać]. Ale to i tak niska cena za szczęście Zbója...

ODKRYWCA. WŚCIBSKI WRÓBEL I BEZCZELNA SIKORA. ZDRADA MYSZY


Dziś większość dnia spędziliśmy z Roksaną sami. Państwo gdzieś pojechali, a my zostaliśmy. Nie żebym narzekał. Spokojnie można było wreszcie sprawdzić większość rzeczy.
Dlatego na ten jeden dzień zamiast komandosem zostałem ODKRYWCĄ.
Oto wyniki moich badań:
*Pani ma rośliny dobre i złe. Po dobrych można chodzić, i można je gryźć. Jak się trochę postarać, to można je też wykopać. Te złe kłują jak się tylko do nich zbliżysz.O gryzieniu czy kopaniu mowy nie ma.
* Nie można ciągnąć rośliny za to co jej zwisa, nawet jak bardzo mocno cie zachęca. Jak tylko pociagniesz zaraz spada i robi się huk.
*GRZEBANIA W ŚMIETNIKU PANI NIE TOLERUJE i nie pomaga nawet tłumaczenie, że były tam intrygujące zapachy.
* nie można spać w Pani szafce. Nawet jak się nauczyło ją otwierac.
* nie sikanie na łóżko Panstwa, kanapy i fotele zdecydowanie się opłaca - Pan był zadowolony i dał mi dodatkową porcję rybki. Takiej prawdziwej.
* Jak się grzecznie wejdzie na stól i nic nie poprzewraca to Pani nie będzie o tym wiedzieć.
* można maksymalnie urwac dwa liście z jednej rośliny inaczej Pani jest zła
***
Poznałem Wścibskiego Wróbla i Bezczelną Sikorę. Roksiak mi ich pokazał. To było straszne. Nigdy nikt tak się ze mnie nie śmiał.
Siedzę sobie na parapecie, a tu nagle nadlatuje Sikora z Wróblem, lądują na parapecie i śmieją się ze mnie, że nic im nie zrobię. Mówię o tym Pani a ona: "Tak ptaszki. Bardzo ładne ptaszki" Ehhhhh!!!!
***
Nigdy nie sądziłem, że dożyję chwili kiedy moja własna mysza mnie zdradzi.
Ale jest czarno na białym! Mysza nie ma się co tłumaczyć.

Zaczęło się od tego, że byłem w kuchni i szukałem mojej myszy. Sprawdziłem wszystkie zakamarki i skrytki, ale nigdzie jej nie było. Zaczynałem się już martwić i to poważnie. A tu wchodzę do pokoju, patrze a moja mysza bawi się z Roksiakiem. MOJA MYSZA.
Podszedłem do mojej myszy i przypomniałem jej do kogo należy. A do Roksiaka to się już nie odezwę do końca życia.

WYROK NA MYSZY


Od rana przy komputerze. Pani mówi, że się uczy, ale jakoś mam wątpliwości. Cały czas coś pisze. I tylko mi mówi: Zbójku nie teraz, uczę się" albo "Zbójku nie teraz - pracuje" a ona tylko pisze łapami na klawiaturze. Ja też tak potrafię. Przyniosłem jej moją myszę, żeby się ze mną pobawiła, ale nie zrozumiała aluzji. Dlatego położyłem się na jej klawiaturze - poskutkowało. Idziemy bawić się myszą!
Swoją drogą Pani ma tyle ciekawych rzeczy na biurku. Tylko nerwowo podchodzi do tego jak sobie coś pożyczę do zabawy.
***
W tym domu zdradę karzemy śmiercią. Nie mogłem pozwolić na to, żeby mysza mnie zdradzała z Roksiakiem.
Dziś w popołudniu wykonałem wyrok na Myszy. Została skazana na zrzucenie z balkonu. Roksiak próbował mnie przekonać, że mysza jest niewinna, ale ja wiem lepiej. Widziałem jak bawiła się z Roksiakiem w przedpokoju. Tego już było za dużo! W końcu dostała wcześniej ostrzeżenie.
Po krótkim przesłuchaniu i procesie, mysza przyznała się do winy. Nie było wyjścia. Wziąłem ją w pysk i wyrzuciłem przez balkon.
Widziałem, jak spadała w krzaki. No cóż, to była dobra mysza, dopóki nie zdradziła.
A tu już moje ostatnie pożegnanie z myszą.
To była Dobra mysza i będzie mi jej brakowało. NAPRAWDĘ!
***
Świat bez myszy stracił wiele barw. I stał się nudny. Nie mówiąc już o tym, że straszni się nudzę. Pozostałe myszy nie są już tak fajne i nie potrafią się tak bawić jak moja dawna mysza.Nic mnie nie cieszy. Nawet grzechoczące pudełko z szeleszczącą folią. MYSZO,WRÓĆ. WYBACZAM CI.***
Pani postanowiła mnie pocieszyć i dała mi nici do zabawy. Ale to nie to samo co mysza. Zdecydowanie.Postanowiłem, że zaadoptuje nową mysze.

TĘSKNOTA ZA MYSZĄ

Tęsknię za moją myszą. Decyzja o egzekucji była zbyt pochopna. A Pani nie chce dać się namówić na nową myszę. Chodze i tłumacze jej, że tamta była zdrajcą i musiała zginąć... no dobra nie musiała, mogłem ją skazać na siedzenie z odkurzaczem, ale już jej nie ma. Jest w myszowym raju, więc po co ta dyskusja. MUSZE MIEĆ NOWA MYSZE!
***
Pani robi na szydełku a ja jej dzielnie pomagam. Na początku bawiłem się tym kłębkiem, który dała mi Pani. Nawet pozwoliła mi sobie wybrać, więc wybrałem taki różowy, bo był duży i miał dużo nitki. Pomyślałem, że jak będzie dużo nitki to będzie dużo zabawy. Myliłem się. Moja nitka nie skacze tak jak Pani. Dlatego postanowiłem, że będę polował na nitkę Pani. A to nie takie proste, bo Pani mi przeszkadza. Na szczęście potrafię się czaić jak prawdziwy komandos.Pani jednak nie zrozumiała zasad zabawy. Jak zawsze... i przestała robić na szydełku.
Teraz nudzę się jeszcze bardziej.
***
Kwestia nowej myszy nadal jest nierozstrzygnięta. Chodzę za Panią i proszę ją o nową mysze, ale to nie działa. Pani zupełnie mnie nie rozumie.
Zajmuje się tylko swoimi figurkami i psika takim śmierdzącym. Ostatnio musiałem nawet sprawdzić, czy nic nie jest moim miskom i moim zabawkom, które są w kuchni jak ona psika. Nic im nie jest.Pogodziłem się z Roksiakiem. Wybaczyłem jej sprawę myszy. Niech ma. W końcu nie jestem taki zły jako brat.

SZYDEŁKOWANIE I KWESTIA MYSZY


Robię z Panią serwetkę. W końcu udało mi się ją przekonać, że jej kłębek nici lepiej nadaje się do zabawy. Jest większy i w dodatku, jak Pani robi serwetkę to tak fajnie podskakuje. Oczywiście to nie takie proste, żeby dobrze bawić się takim kłębkiem. Pani pozwala bawić się tylko na kanapie, a tam jest mało miejsca dla mnie, kłębka i dla Pani. Dlatego usiłowałem przekonać Panią, że tylko zabawa na podłodze zapewni nam obojgu - i Pani i mnie to co chcemy. Mnie zabawę, Pani spokój. Dlatego zabrałem kłębek na podłogę, a potem już było łatwo. Oplątałem nim stół, kanapę, dwa fotele... w końcu doszedłem do wniosku, że nie mam już siły i że z całą pewnością...to wystarczy.

Pani jednak nie była zadowolona tak bardzo jak miałem nadzieję. zabrała mi kłębek i położyła na kanapie.
Od tej pory mogę się nim bawić tylko tam. Zabawa kłębkiem na kanapie jest usypiająca i nudna. Nie mogę biegać i skakać. No dobra, mogę, ale jestem ograniczony przestrzenią. Po pewnym czasie to staje się nudne. Ile można biegać z kłębkiem po przestrzeni, na której mieszczę się jak śpię?...I nie pomogło nawet jak wylizałem całą serwetkę! W końcu głównym argumentem było to, że ubrudziłem nici. Dlatego postanowiłem, że trochę się zdrzemnę. Tak z godzinkę, może dwie.
Może przyśni mi się coś co mógłbym robić
***
Drzemka nie dała rezultatów. Nadal się nudzę. A gdybym na przykład miał nową myszę to z całą pewnością nudził bym się mniej. Może nawet nie nudził bym się wcale... Powiedziałem o tym Pani, a ona, że nie dostanę nowej myszy i już. Mam znaleźć wszystkie stare bo w tym domu i tak jest ich dużo.
A to nie jest prawda. No bo jest ta mysza od pazurów, ale na nią nie mogę tak polować jak na normalną myszę; ta mysza bez ogona, co to się jej urwał z miesiąc temu, a wiadomo, że jak mysza nie ma ogona to nie jest już prawdziwą myszą; no i ta mała chuda mysza co nie grzechocze, ale jej ostatnio odgryzłem nos, więc to już tak, jakby jej nie było. Poza tym ona nigdy nie miała serca do walki, ciągle gdzieś się chowała. A jak tu walczyć z tchórzliwą myszą?
No i są myszy Roksiaka, ale to już inna sprawa, poza tym Roksiak gdzieś je poukrywał. DLATEGO MUSZĘ MIEĆ NOWĄ MYSZĘ!

ZEMSTA


Zabiję tego Roksiaka!!! To tylko kwestia czasu. Ten dom, a tym bardziej drzewko są dla nas obojga za małe!
Chciałem to zrobić dziś rano, ale Pani mi nie pozwoliła. To znaczy na początku, ani Pani ani Pan się nie wtrącali. A walka była naprawdę zacięta. Zaczęło się od tego, że sobie idę, a tu Roksiak mnie łapą w łeb. No nie mogłem pozostać obojętny, więc ugryzłem go w ucho i poszedłem napić się mleka przed moja poranną drzemka na drzewku. Wracam i co widzę? Oczywiście Roksiak na drzewku i udaje, że nie wiedziała, że będę tam chciał spać. Nerwy mi puściły. Wskoczyłem na drzewko i ugryzłem Roksiaka w łapę. I tak się zaczęło.
Potem było różnie, raz wygrywał Roksiak, raz ja [ częściej ja] . No i fakt, że trochę futra latało w powietrzu, ale to nie powód, żeby zaraz musieli Państwo wtrącać się w nasze sprawy. Tym bardziej, że nie wiedzieli o co poszło, więc nie byli obiektywni. Pan tylko stwierdził, że znowu nie daję spokoju Roksiakowi. Dobre sobie!!! Ostatecznie Pani wzięła mnie na ręce a Pan Roksanę i zaczęli nas uspokajać.
Próbowałem Pani wyjaśnić, że tylko przegryzę gardło Roksiakowi i zaraz do niej wrócę, i będę jej mruczał, ale Pani trzymała mnie mocno i kazała się uspokoić. Powiedziała, że mnie nie puści dopóki się nie uspokoję.
Ostatecznie jestem obrażony na Panią. Mogła mnie puścić. Oczywiście po godzinie przyszła do mnie do drzewka i zaczęła mnie głaskać po głowie. Ale jak już mówiłem jestem obrażony na śmierć i życie i nie będę mruczał. Nawet jak mnie będzie głaskać po brzuszku to tez nie zamruczę
***
Pani nie daje za wygraną. Głaszcze mnie po brzuszku i pod brodą. Ale ja jestem twardy. Niech wie, że nie może się wtrącać w moje i Roksiaka kłótnie, a potem chcieć żebym jej mruczał!
***
Pani przyniosła mi nową myszę. Dokładnie taką jak ta stara. Czerwony nos, szara... tylko ta ma jeszcze cały ogon. No ostatecznie mogę jej trochę pomruczeć. Dwa - trzy mruknięcia. Na więcej nie zasłużyła. Moja nowa mysza jest jakaś taka arystokratyczna. Walczy ze mną tylko na łóżku albo na kanapie. Najbardziej lubi walczyć na Państwa łóżku. Nie umiem jej odmówić niczego. Nawet tego.

Moja nowa mysza ma świetną kondycję. Aż się zasapałem polując na nią. Pani to zobaczyła i stwierdziła, ze musze iść na dietę bo jestem za gruby! RATUNKU!!!!

SKALP


Dziś znalazłem mój ukochany skalp. Jestem do niego bardzo przywiązany, bo to skalp z mojej pierwszej myshttp://www.blogger.com/img/blank.gifzy. Byłem jeszcze wtedy małym kociakiem - miałem ze cztery miesiące, a rozprawiłem się z tą myszą w jedną noc. Co to była za noc...okazało się, że schowałem go w norce, żeby się nie zgubił, ale że rzadko tam zaglądam to zapomniałem. Dziś przechodziłem obok, patrzę... mój skalp.
Jak się przyjrzycie to jeszcze widać dziury po oczach myszy. Ale jestem szczęśliwy.Już go nie wypuszczę.
Ten skalp jest ważny, bo można z nim walczyć dosłownie wszędzie. Na drzewku......na kanapie... a nawet na podłodze.

KOREK, MYSZA I PIPI


Hmmm... moi Państwo przyjmują dziś gości.
Niestety nie pomyśleli ani o mnie, ani o Roksiaku. KUCHARZA NIE BĘDZIE!
Pani gotuje sama, więc o wyżebraniu czegokolwiek możemy jedynie z Roksiakiem pomarzyć. A szkoda... czuję rybkę. Dostałem korek. Pan mówi, że w tym domu [ czyli naszym] jest tyle zabawek, że można by otworzyć przedszkole dla kotów, ale na Pani nie zrobiło to wrażenia i i tak dała mi korek. Zabawa była świetna do momentu gdy nie wpadł pod szafkę.Wiecie jak to jest... wkładasz łapę, już już myślisz że go masz, a on w ostatnim momencie ci się wymyka. strasznie frustrujące.
Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Korka nie odzyskałem ale odzyskałem za to dawno utraconą myszę do ścierania pazurków.
Bardzo się za nią stęskniłem. Postanowiłem pokazać jej jak bardzo ją kocham, więc ją przytuliłem... oczywiście potem walczyliśmy...
Jestem zaproszony do Pipi. Jeszcze nigdy jej nie widziałem, ale jej Pani powiedziała, że jesteśmy do siebie tak podobni, jakbyśmy byli rodzeństwem.
No nie wiem czy chciałbym mieć jeszcze jedną siostrę. Może lepiej żeby była moją koleżanką?
Podobno jest bardzo nieśmiała. Tak mówi jej Pani. A jej Pan dodał, że od wszystkich w okolicy dostaje lanie, więc boi się wychodzić do ogrodu.Zostanę jej obrońcą. Będę jej bronił przed innymi kotami.Roksana powiedziała, że kiedyś Pipi miała siostrę, ale zabił ją pies sąsiadów.
Nie wiem co to jest pies, ale z pewnością go pokonam.
W końcu jestem Pogromcą i Komandosem.CIEKAWE JAKA JEST PIPI. HMMM....

POWRÓT DO DOMU I STESKNIONEJ MYSZY


Nareszcie w domu. W sumie to steskniłem się za swoim drzewkiem [ choc muszę dzielić się nim z Roksiakiem], moją myszą i oczywiście Roksiakiem. Jak tylko wypocznę zajmę się myszą. Pewnie się stęskniła i z tej rozpaczy schowała.
Podstępna Roksana schowała mi myszę. Chciała je mieć dla siebie - swoją i moją. Na szczęście byłem czujny i ją odnalazłem. To już postanowione. Bedę walczył z nią całą noc. W końcu całkiem porządnie się wyspałem.
DZIŚ POKONAM MYSZĘ!
A teraz się okazało, że muszę walczyć z dwoma myszami, bo Roksana nie daje sobie rady ze swoją.Od dziś mówcie mi POGROMCO.
Pokonałem DWIE myszy. Sam nie wiem, jak Roksana mi się odwdzięczy.

PODRÓŻ NAD MORZE - 17,11,2008


Moi Państwo postanowili wyjechać. Jadę z nimi. Roksana nie lubi podróżować, więc zostanie u znajomych Państwa. Ja już się pakuję. To będzie bardzo dłuuuuuga podróż. Prawie 700km. Muszę pamiętać o spakowaniu myszy. Inaczej nie zasnę. Myślę że myszy też byłoby smutno.
Jechałem bardzo, bardzo daleko. Ale byłem dzielny. W końcu co to dla takiego kota jak ja. Po prostu miska mleka.
O myszy oczywiście zapomniałem. To przez to, że musiałem nadzorować pakowanie misek i chrupków.
Eh, biedna ta moja mysza.